Katastrofę Titanica przeżyło niewiele ponad 700 osób
RMS Titanic wyruszył w swój dziewiczy rejs z Southampton do Nowego Jorku 10 kwietnia 1912 roku. Okrzyknięty „niezatapialnym”, kilka dni później stał się symbolem jednej z największych katastrof morskich w historii oraz źródłem licznych legend. W nocy z 14 na 15 kwietnia statek uderzył w górę lodową i w ciągu niespełna trzech godzin – o 2:18 – zatonął na wodach Atlantyku.
W tragedii zginęło ponad 1500 osób, a ocalało niewiele ponad 700. Wśród nich znalazła się także dwójka małych dzieci, 4-letni Michel i 2-letni Edmond, znani jako Louis i Lola – „sieroty z Titanica” (też: „sieroty z otchłani”).
Porwani przez ojca trafili na Titanica. Przed śmiercią wyszeptał im jedno
Ojciec chłopców, Michel Navratil chciał wywieźć ich do Ameryki bez wiedzy żony, z którą był w separacji. Zabrał synów z domu w weekend wielkanocny i wyjechał z nimi z Francji do Anglii. Wiedząc, że będzie poszukiwany przez ich matkę, kupił bilety na Titanica pod fałszywym nazwiskiem Louis Hoffman, podając się za niemieckiego antykwariusza i wdowca. Na bilecie Michel i Edmond zostali zapisani jedynie jako „dwoje dzieci”.
W feralną noc, gdy Titanic uderzył w górę lodową, Navratil obudził synów, ubrał w najcieplejsze rzeczy i zaprowadził na pokład. Świadomy, że sam nie ma już szans na ratunek, podjął decyzję, by ratować dzieci. Umieścił je w jednej z ostatnich szalup ratunkowych, powierzając opiekę nad nimi innym pasażerom.
Przed rozstaniem miał jeszcze szepnąć starszemu synowi słowa, które ten zapamiętał na całe życie:
Moje dziecko, kiedy twoja matka przyjedzie po ciebie, a na pewno to zrobi, powiedz jej, że bardzo ją kochałem i nadal kocham. Powiedz jej, że chciałem, by z nami popłyneła, abyśmy wszyscy mogli żyć razem szczęśliwie.
Były to jego ostatnie słowa. Mężczyzna zginął w katastrofie.
Gdy odnaleziono ciało Navratila, bilety wystawione na cudze nazwisko wciąż znajdowały się w jego kieszeni.
Nikt się po nich nie zgłosił. Kim były „sieroty z Titanica”? Ich historia porusza do dziś
Chłopcy, razem z pasażerami szalupy oznaczonej literą D zostali uratowani przez załogę RMS Carpathia, która przyjęła rozbitków. Szybko stali się sensacją. Po zatonięciu Titanica zasłynęli jako jedyne dzieci, które przeżyły tragedię bez rodziców.
Próby porozumienia się z chłopcami okazały się bezskuteczne, ponieważ dzieci nie znały angielskiego. Nikt nie potrafił powiedzieć kim są, skąd pochodzą i gdzie są ich rodzice. Nazwano ich Louis i Lola. Starszy chłopiec sam się tak przedstawił, młodszy otrzymał to imię, bo tak mówił do niego brat.
Wszyscy mieli nadzieję, że rodzina będzie czekać na chłopców w Nowym Jorku. Nikt się jednak po nich nie zgłosił, więc władze zaczęły gorączkowo poszukiwać ich krewnych.
Przez kolejne tygodnie trwały intensywne poszukiwania ich rodziny. Zdjęcia „sierot z Titanica” publikowały gazety w Stanach Zjednoczonych i Europie, licząc, że ktoś rozpozna dzieci.
fot. Historic Collection / Alamy Stock Photo/PAP
Matka odnalazła synów dzięki zdjęciu w gazecie
W tym czasie w Nicei ich matka, Marcelle Navratil od tygodni rozpaczliwie poszukiwała synów, nie wiedząc, co się z nimi stało. Dopiero 1,5 miesiąca po katastrofie zobaczyła ich fotografię w gazecie i natychmiast rozpoznała swoje dzieci. Bez wahania wyruszyła do Nowego Jorku, gdzie po ponad miesiącu od tragedii odzyskała synów.
Był ostatnim żyjącym mężczyzną, który przeżył zatonięcie Titanica
Chłopcy niewiele zapamiętali z samej katastrofy, byli zbyt mali, by w pełni zrozumieć, co się wydarzyło. Po latach wspominali, że byli jedynie zdezorientowani, nie rozumiejąc, dlaczego ojciec wsadza ich do tej małej łódki.
Młodszy z braci, Edmond, który w chwili zatonięcia Titanica miał zaledwie dwa lata, w dorosłym życiu pracował jako dekorator wnętrz i architekt. Walczył podczas II wojny światowej, trafił do niewoli, z której zdołał uciec. Doświadczenia wojenne odbiły się jednak na jego zdrowiu – zmarł w 1953 roku, mając zaledwie 43 lata.
Michel Jr. ukończył studia i został cenionym filozofem. Dożył późnej starości – zmarł w 2001 roku jako 92-latek, będąc ostatnim żyjącym mężczyzną, który przeżył katastrofę Titanica. Wciągu swojego życia uczestniczył w wielu wydarzeniach związanych z ocalałymi. W jednym z wywiadów przyznał, że dopiero gdy sam został ojcem, pojął, jak trudną i bolesną decyzję musiał podjąć jego własny tata, oddając dzieci do szalupy, mając świadomość, że sam nie zdoła się uratować.
Źródło: Onet, Gazeta.pl

