- Phil Collins nie znosił wykonywać jednego utworu Genesis
- To właśnie ten utwór był jednym z powodów jego odejścia z zespołu w latach 90.
- Collins podkreśla, że brak emocjonalnej więzi z muzyką Genesis przesądził o jego solowej karierze.
Phil Collins odniósł wielki sukces jako artysta solowy
Phil Collins to nie tylko wybitny perkusista i wokalista Genesis, ale także autor jednych z największych hitów lat 80. Jego debiutancki album „Face Value” z 1981 roku, na którym znalazł się legendarny „In The Air Tonight”, otworzył mu drzwi do światowej kariery solowej. Szczyt popularności Collinsa przypadł na rok 1985, wraz z premierą albumu „No Jacket Required”. Płyta przyniosła mu nagrodę Grammy za Album Roku i ostatecznie ugruntowała jego pozycję jako jednego z największych artystów muzycznych, za sprawą m.in. przebojów takich jak „Sussudio” i „Take Me Home”.
Równolegle przez lata Collins występował z Genesis, którzy w latach 80. stali się jednym z najlepiej sprzedających się zespołów na świecie.
Piosenka z 1978 roku, której Phil Collins nie znosił wykonywać: „To przez nią odszedłem z Genesis”
Genesis, założony pod koniec lat 60., przeszedł przez wiele zmian zarówno w składzie, jak i w brzmieniu. Zespół zaczynał jako pionierzy rocka progresywnego, jednak po odejściu Petera Gabriela i Steve’a Hacketta grupa zaczęła stopniowo zwracać się ku bardziej przystępnemu, popowemu brzmieniu. Zmiany w składzie i stylu muzycznym sprawiły, że Collins, Mike Rutherford i Tony Banks jako trio osiągnęli komercyjny szczyt kariery. Jednak nie każda muzyczna decyzja była dla Collinsa łatwa do zaakceptowania.
Dlaczego Phil Collins odszedł z Genesis? „Nie mogłem już tego grać”
Choć Collins darzył dorobek Genesis ogromnym szacunkiem, była jednak jedna piosenka, która szczególnie mu ciążyła – do tego stopnia, że stała się impulsem do odejścia z zespołu w latach 90. W wywiadzie dla „Modern Drummer” w 1997 roku przyznał:
To okrutne, co powiem, ale „Burning Rope” z albumu „…And Then There Were Three…”. To właśnie przez takie utwory odszedłem z Genesis. Tony Banks już nigdy się do mnie nie odezwie po tej publikacji. To jedna z jego piosenek – wyznał Collins.
Nie chodziło o trudność techniczną, lecz o brak emocjonalnej więzi z materiałem, który – jak sam przyznał – stał się dla niego „muzycznym reliktem minionej epoki”.
Nie pasuje do XX wieku. Wiem, że są ludzie, którym taka muzyka się podoba, ale ja już nie potrafiłem wyjść na scenę i grać czy śpiewać takich rzeczy - mówił w wywiadzie z 1997 roku.
Co ciekawe, Collins przyznał, że na tej samej płycie znalazł się jeden utwór, który darzył sympatią – „Follow You Follow Me”. „Jeśli takie legendy jak Wayne Shorter czy Josef Zawinul z Weather Report mówią, że to jest dobre, to znaczy, że zrobiliśmy coś właściwie” – powiedział Collins. Jednak to nie wystarczyło, by zatrzymać go w Genesis na dłużej.
Źródło: Far Out Magazine
- Madonna ogłasza powrót do wielkich hitów. Premiera nowej płyty oficjalnie potwierdzona!
- Nowy utwór Prince’a wydany w 10. rocznicę śmierci artysty
- Mija blisko 50 lat, a ten utwór wciąż wywołuje łzy wzruszenia. To „najpiękniejsza piosenka o miłości”
- Lana Del Rey nagrała utwór do nowego projektu o Jamesie Bondzie. Posłuchaj już teraz

